Wiadomosc ze wynik jest na plus... (2010-02-11)
Wszystko bylo wporzadku do pewnego momentu, znajomy namowil mnie na testy HIV, pojechalem zrobilem, po tygodniu otrzymalem wynik, jeszcze do momentu wejscia do gabinetu bylem pelen nadzieji, ze wynik bedzie negatywny, mylilem sie, kiedy zobaczylem wyraz twarzy pana ktory dal mi wynik wiedzialem , ze cos jest nie tak, przeczytalem, wybuchlem placzem, zalem do samego siebie, co teraz bedzie? Swiat zaczal mi sie wydawac juz inny, nie taki sam jak przed wejsciem do kliniki...
Znajomy szybko mnie uspokoil, rozmawialem z nim kilka godzin, powiedzial bym sie nie martwil, ze bedzie wszystko ok. No i bylo ok do momentu kiedy to musialem powiedziec o wynikach mojemu chlopakowi, wpadl w furie, histerie... gadalismy o tym kilka godzin, uspokoilem go. Niestety na nasze nieszczescie sex byl bez zabezpieczen, wiec wniosek ze on tez jest zarazony byl od razu. Po tygodni poszedl zrobic badania, tydzien pozniej otrzymal ten sam wynik co ja. W poczatkowej fazie zalamal sie, ale juz mu powiedzmy, ze przeszlo, troche inaczej patrzy na to wszystko.
Ja na szczescie na codzien nie mysle o tym co sie stalo, jak to dalej bedzie :) Zyje normalnie swoim zyciem, paracuje, spotykam sie ze znajomymi, teraz tylko czeka mnie jeszcze nastepny wynik i leczenie...
Pozdrawiam czytajacych





